To co wydarzyło się we wtorkowy wieczór ukazuje jakim potencjałem dysponuję te dwie drużyny. Finalnie do rozstrzygnięcia niezbędna była dogrywka w której mówiąc delikatnie istotna była praca analityków wideo – zarówno jednej jak i drugiej drużyny – oraz praca arbitrów, którzy decydowali o losach na podstawie analiz wideo. Po drugim zwycięstwie do dziennikarzy wyszedł MARIAN ADÁMEK, który podzielił się spostrzeżeniami.
Temu spotkaniu towarzyszyło wiele emocji. Jak to na was wpływało?
– Było bardzo emocjonująco. Dogrywka zawsze jest pełna wzlotów i upadków – dzieje się w niej wiele różnych rzeczy. Cieszymy się, że udało nam się wygrać i zdobyliśmy drugi punkt.
Jak skomentujesz sytuację, gdy gol Ołomuńca nie został uznany?
– Zawodnik rywala się przepychał. Dotknąłem go, ale potem go puściłem. Moim zdaniem nie próbował już ominąć Maziego i zostało to dobrze ocenione.
Byłeś pewny co sprawdzają sędziowie?
– Najpierw myślałem, że od razu badają zderzenie z bramkarzem, więc trochę się przestraszyłem. Byłoby fajnie, gdyby sędziowie, tak jak w NHL, mieli mikrofony i wyjaśniali to kibicom. Dla wszystkich takie rozwiązani byłoby bardziej zrozumiałe.
Olomouc grał dziś ostro, to prawda?
– Trochę odeszliśmy od naszego systemu, zaczęliśmy improwizować. Nie naciskaliśmy tak bardzo na bramkę i nie zmienialiśmy szybko gry. Ołomuniec pokazał, że ma dobry zespół. Cieszymy się z drugiego zwycięstwa.
W serii do trzech zwycięstw prowadzicie już 2:0. Jak zdobyć ostatni punkt?
– Na pewno przed nami ciężki mecz. Musimy być pokorni, nie wymyślać, realizować nasz system. Wierzymy, że już w najbliższych godzinach awansujemy dalej.
